hamer
 
Blisko dwa lata wstecz w świadomości mej pojawił się szlak rowerowy Greenway. Temat ten poruszył Remigiusz. Ten Remigiusz – bywalec na wielu imprezach turystycznych. Ten Remigiusz, który chadza,biega,pływa ,a raczej spływa kajakiem i jeździ rowerkiem. Oświadczył, że zna człeka,który pokonał cały szlak rowerowy zwany Greenwayem i że takich ludzi w Polsce jest niewielu. Pomyślałem sobie: dlaczego do tych niewielu nie dołączyć i pokonać ten szlak. Remigiusz także wykazał się identycznym myśleniem. Chciał stworzyć grupę ludzi podobnie myślących i chętnych do zdobywania Greenawaya- Naszyjnika Północy. Nawet udało się grupowo przejechać dwa etapy. Jednak jak to bywa, jedni byli silni w gębie, inni mieli zbyt dobre rowery , a drogi miejscami były fatalne, a te dobre rowery jeździć po nich nie chciały.Tak to już jest, że ani "dobre nazwisko" ani "dobry rower" na górę nie wjeżdża, ani z góry nie zjeżdża. W ostateczności zostało nas dwóch. Kiedy dokonała się ta swoista selekcja, a stało się to w lecie ubiegłego roku , Greenway przez nas zdobywany przeszedł w fazę własnych zadań ,stawianych sobie na dany sezon letni(zaczęliśmy planować jego zdobywanie). W międzyczasie dołączyła do nas Grażyna. Początkowo wg zasady :”gdzie ty , to i ja”(przypowiastka o Kaji i Kajusie), a obecnie przeszła do sfery zadaniowej i także skupia się  na chęci ukończenia tego szlaku .Być może będzie jedyną kobietą w Kraju. Tak oto jest nas troje, którzy w przyszłym roku będą mogli powiedzieć,że są wśród tych, co Naszyjnik Północy pokonali w całości.
To tylko 870 km szlaku biegnącego przez 4 województwa. Szlak biegnie drogami o bardzo zróżnicowanej nawierzchni. Czasem trawa po pachy, czasem piach po kolana, czasem błocko, czasem kocie łby ( znałem takiego co mawiał ,że kocie łeby , choć twierdził że ma cenzus )    :D, czasem brak drogi.   :p>:| Jednak w zdecydowanej przewadze są to drogi asfaltowe. Jestem przekonany ,że najtrudniejszą część szlaku wszyscy troje mamy już za sobą. Kiedy z Remigiuszem wspominamy tzw „bunt na pokładzie” z powodu polnej kamienistej drogi wiodącej stromo pod górę pod Kuszewem, to ogarnia nas pusty śmiech i wyobraźnia pozwala nam widzieć tych buntowników w sytuacjach, które nas spotkały w innych miejscach. Zwłaszcza, gdy pociąg już odjechał, a my głęboko w lesie „upajamy się wiedzą wyłożoną na ścieżce dydaktycznej”    :p, jakieś 30 km od stacji, z której mieliśmy odjechać. Często walcząc z drogą na szlaku i klnąc siarczyście, zastanawiałem się nad tym „co poeta miał na myśli” umieszczając szlak na takiej ,a nie innej drodze. Dało się zauważyć , że oznakowanie szlaku jest odnawiane. Nam przypadł ten okres kiedy trzeba było bawić się w „biegi na orientację „ , a to specjalność Remigiusza. Specjalność wymagająca niesamowitej kondycji, której tylko Mu możemy zazdrościć, bo ją ma. Nie ma takiej mapy ukazującej szlak Naszyjnika Północy, aby była zgodna z oznakowaniem, a kiedy do tego dołożysz częsty brak znaków, to masz niezły zgryz na szlaku. Wpisy poniższe ukazują szlak pokonany przeze mnie na odcinku z Tucholi do Białego Boru. Jest to 670 kilometrów z 870 . Pozostała kaszubska część szlaku do pokonania i tę pokonamy z Grażyną w roku przyszłym. Remigiusz ma już ponad 800 km szlaku. Brawo, brawo ,brawo!Grażyna dopinać jeszcze będzie szlak w październiku , w moim towarzystwie. Zakończyłem już wycieczki na Złotego KOT-ka. Obecnie zdobywam Brązowego KOT-a Wielkiego, czyli stale mam jakiś cel wypraw rowerowych.
To pozwala mi, mieć za plecami tych łobuzów, którzy w Warszawie walczą o moje lepsze jutro.
To pozwala mi być bliżej Matki Natury. I wreszcie,  to pozwala mi mieć ogromną satysfakcję z faktu, że potrafię dotrzymać kroku takiemu HARPAGANOWI, jak Remigiusz, choć jestem o pokolenie starszy wiekowo. Harpagan, to taki człek, który w 18 godzin pokona dystans 50 kilometrów pieszo i 100 kilometrów rowerkiem. Remigiusz właśnie staje przed taką próbą i życzymy Mu sukcesu.
Choć szlak pokonywany przeze mnie był w różnych kierunkach na etapach, to ukazuję go zgodnie z ruchem wskazówek zegara od Tucholi do Białego Boru, więc niech Cię nie dziwi drogi „czytaczu”, że startuję np. ze Szczecinka późnym popołudniem i docieram do Polanowa w południe. Niektóre odcinki były pokonywane w odwrotnym kierunku do dokonanego wpisu szlaku.
Mam świadomość tego, że nie ma informacji o szlaku i te które przekaże w opisie etapów, mogą być ważne dla tych co zechcą się zmierzyć ze szlakiem tak, jak My to czynimy.:D

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.