Do Bornego Sulinowa zwabiła mnie przyroda, walory krajobrazowe i sentyment do minionej młodości, czyli miasteczko militarne. Z rozbawieniem czytam opracowania ignorantów, które mają jeden pozytyw- zaciekawić innych ignorantów z głębi Kraju, aby tu przyjechali i wysłuchiwali tych niesamowitych mitów, pełnych tajemnic i specjalnego znaczenia, czyli sowierszenno sekretno!
Dla mnie taką tajemnicą był głos ptaka, który swym chichotem zwracał natychmiast moją uwagę. Próbowałem dopytać „leśnych ludzi”, co to za ptak. Chyba nie potrafiłem dobrze go opisać ,więc zawsze odprawiany byłem z kwitkiem. Tak się złożyło, że podczas rozmowy z pewnym leśniczym (w trakcie potwierdzania mojej bytności na szlaku) głos ten usłyszeliśmy razem. Zapytałem, co to za ptak. Odpowiedział, że nie wie. Skoro człowiek lasu nie wie, to tajemnica nabiera jeszcze bardziej specjalnego znaczenia. W ubiegłym roku dzięki temu, że posiadam w aparaciku stosowny zoom, pod koniec kwietnia pod Sypniewem, usłyszałem tego ptaka. Dochodził z pojedynczego drzewa rosnącego w polu około kilometra od drogi, którą jechałem. Wycelowałem aparacik na to drzewo i zrobiłem kilka zdjęć na pełnym zoomie.
Głos ptaka, który kilka lat mnie intrygował, to głos dzięcioła zielonego.
To średniej wielkości ptaszek, ubrany w zielony garniturek z czerwoną czapeczką na głowie. Dysponuje bardzo długim językiem, (ciekawe czy w pejoratywnym znaczeniu także, czyli - czy ptasia papla?)i mocnym dziobem. Podobno wierny małżonek, mieszkający, w przeciwieństwie do skowronka, wygodnie w swej willi, czyli dziupli i to obowiązkowo w drzewie liściastym. Pogromca mrówek. W zimie łotrzyk , niszczący mrowiska i to do głębokości jednego metra. Taki łotrzyk w zielonym garniturku albo mundurku, a może ze względu na zielony mundurek i czerwony kapelusz, to ptasi biskup polowy. Jeśli chodzi o głos, to nie może on konkurować ze skowronkiem i jego świergoleniem. To jest chichot bardziej do skowytu podobny. Dopuścić takiego do głosu, to każdy ptasi sejmik zakrzyczy. To rzadko występujący ptak. Spotkać takiego, to zdarzenie co najmniej takie, jak zajść we wsi (do której przybyłeś) do sołtysa , a sołtys jest doktorem humanistą. Nie można nie zakochać się w tej krainie. Was, miłośników tych stron zachęcam. Przybywajcie! Tu tłumów nie ma. Tylko nie śmiećcie!!! Szanujcie przyrodę, bo w ten sposób szanować będziecie siebie samych.
Dzięcioł na zdjęciach to ten ustrzelony aparatem z kilometra ptaszek w zielonym garniturku!
W tym ptasim świecie, tak jak u nas ludzi: mundurki, garniturki , smokingi i fraki. Mózgi też różne. Większe i mniejsze.
Dla mnie taką tajemnicą był głos ptaka, który swym chichotem zwracał natychmiast moją uwagę. Próbowałem dopytać „leśnych ludzi”, co to za ptak. Chyba nie potrafiłem dobrze go opisać ,więc zawsze odprawiany byłem z kwitkiem. Tak się złożyło, że podczas rozmowy z pewnym leśniczym (w trakcie potwierdzania mojej bytności na szlaku) głos ten usłyszeliśmy razem. Zapytałem, co to za ptak. Odpowiedział, że nie wie. Skoro człowiek lasu nie wie, to tajemnica nabiera jeszcze bardziej specjalnego znaczenia. W ubiegłym roku dzięki temu, że posiadam w aparaciku stosowny zoom, pod koniec kwietnia pod Sypniewem, usłyszałem tego ptaka. Dochodził z pojedynczego drzewa rosnącego w polu około kilometra od drogi, którą jechałem. Wycelowałem aparacik na to drzewo i zrobiłem kilka zdjęć na pełnym zoomie.
Głos ptaka, który kilka lat mnie intrygował, to głos dzięcioła zielonego.
To średniej wielkości ptaszek, ubrany w zielony garniturek z czerwoną czapeczką na głowie. Dysponuje bardzo długim językiem, (ciekawe czy w pejoratywnym znaczeniu także, czyli - czy ptasia papla?)i mocnym dziobem. Podobno wierny małżonek, mieszkający, w przeciwieństwie do skowronka, wygodnie w swej willi, czyli dziupli i to obowiązkowo w drzewie liściastym. Pogromca mrówek. W zimie łotrzyk , niszczący mrowiska i to do głębokości jednego metra. Taki łotrzyk w zielonym garniturku albo mundurku, a może ze względu na zielony mundurek i czerwony kapelusz, to ptasi biskup polowy. Jeśli chodzi o głos, to nie może on konkurować ze skowronkiem i jego świergoleniem. To jest chichot bardziej do skowytu podobny. Dopuścić takiego do głosu, to każdy ptasi sejmik zakrzyczy. To rzadko występujący ptak. Spotkać takiego, to zdarzenie co najmniej takie, jak zajść we wsi (do której przybyłeś) do sołtysa , a sołtys jest doktorem humanistą. Nie można nie zakochać się w tej krainie. Was, miłośników tych stron zachęcam. Przybywajcie! Tu tłumów nie ma. Tylko nie śmiećcie!!! Szanujcie przyrodę, bo w ten sposób szanować będziecie siebie samych.
Dzięcioł na zdjęciach to ten ustrzelony aparatem z kilometra ptaszek w zielonym garniturku!
W tym ptasim świecie, tak jak u nas ludzi: mundurki, garniturki , smokingi i fraki. Mózgi też różne. Większe i mniejsze.


-
hamer:
Pokaż wszystkie (1) ›